Czy historykom sztuki i muzealnikom oraz kolekcjonerom będzie po drodze w 2021 roku?

Pięć kwestii pod łaskawą rozwagę – z wielu – służących ochronie i upowszechnianiu dziedzictwa narodowego tak samo ważnych dla obu środowisk:

1. Niedostatki prawa – kolekcjonerstwo nie jest dostatecznie opisane w polskim prawie, w tym np. brak możliwości uzyskania osobowości prawnej przez muzea prywatne oraz uregulowań dotyczących statusu kolekcji prywatnych. Wiedza historyków sztuki może okazać się niezbędna w zdefiniowaniu podstawowych pojęć. Ustawodawca milczy w kwestii ulg podatkowych np. z tytułu sprowadzania do Polski dzieł sztuki, wiem, są w tej sprawie podzielone opinie. Wspólnie kolekcjonerzy i muzealnicy winni pochylić się nad wypracowaniem satysfakcjonującej obie strony specjalnej formuły umowy darowizny kolekcji do zasobów muzealnych. Warto podjąć starania o umożliwienie osobom fizycznym, czyli także prywatnym kolekcjonerom i historykom sztuki, zwłaszcza mistrzom konserwacji, ubiegania się o granty ze środków publicznych na renowacje i opracowanie zbiorów. Wiem, mogą aplikować via ngo, ale to zupełnie inna sprawa.

2. Digitalizacja kolekcji prywatnych – została pominięta w państwowych programach digitalizacji. Konieczna, bo chociaż rozpad każdej kolekcji jest zazwyczaj zaczątkiem nowej, to ginie bezpowrotnie wiedza zgromadzona przez jej twórcę, a kolekcjonerzy może wolnej niż inni, na co zwrócił już uwagę Goethe, ale też się starzeją :-) Digitalizacja winna uwzględniać kolekcjonerską wrażliwość i bezpieczeństwo zbiorów, konieczna jest w tym zakresie metoda, nazwijmy ją „trzech kroków”: Primo – uzupełnienie norm opisów poszczególnych przedmiotowych kategorii zbiorów, tutaj specjalistyczna wiedza: muzealników, archiwistów, bibliotekarzy, archeologów i historyków sztuki jest nieodzowna, Secundo – udostępnienie kolekcjonerom stosownego oprogramowania, Tertio - zachęcanie do upublicznienia zbiorów.

3. Opracowania naukowe i promocja kolekcji - zasoby kolekcjonerskich zbiorów to niestety nadal „Punkt Nemo” dla świata kultury. Smuci nikła ilość opracowań naukowych na ten temat. Postarajmy się zaradzić tej sytuacji, poprzez: zachęcanie do podejmowania tematów badawczych z tego obszaru, uwzględniajmy tą problematykę w programach i składzie konferencji naukowych, kontynuujmy wystawy kolekcjonerskie w muzeach i galeriach. Nie zapominajmy o darczyńcach i twórcach Kunstkamer. Szacunek dla MN Ziemi Przemyskiej za dedykowaną tej sprawie grudniową konferencję naukową. Warto odnotować plan uczynienia kwestii kolekcji tematem przewonim przygotowywanego tomu "Studia i Materiały Lubelskie", których wydawcą jest MN w Lublinie. Czy rok 2021 przyniesie nam wydarzenia z zakresu promocji na świecie polskiej dawnej i współczesnej sztuki, tej gromadzonej w prywatnych kolekcjach, porównywalne do rangi tegorocznej wystawy „Waiting room” dedykowanej Wróblewskiemu w Museum of Modern Art w Lublanie i ubiegłorocznemu albumowi o kolekcji Fangora, wydanemu przez mediolańską oficynę SKIRA? Czy poprawi się stan informacji o polskiej sztuce, w tym zgromadzonej w prywatnych kolekcjach, w prasie światowej? Warto w tej sprawie podjąć dialog z twórcami, o polskim rodowodzie, metodologii Articker, docenionej przez globalnego aukcjonera Phillips’a. Nowym obszarem, w którym współpraca między historykami sztuki, a wyczuloną na sprawy kultury częścią świata korporacji, jest możliwa i potrzebna, jest raczkująca już na naszym rynku idea kolekcji korporacyjnych. Godne uznania jest to co w tej sprawie robi na warszawskim rynku globalna firma prawnicza White & Case. Pomostem między kolekcjonerami i światem kultury jest nagroda „Kolekcjonerstwo – nauka i upowszechnianie” im. Feliksa Jasieńskiego, którego stulecie sławetnej darowizny, jaka zasiliła zbiory MN w Krakowie, skromnie obchodziliśmy w bieżącym roku. Mamy już za sobą pięć dorocznych edycji tej nagrody.

4. Rynek sztuki – Covidowe zamknięcie muzeów i galerii wykorzystali, za co im chwała, organizatorzy dostępu do sztuki metodą on line, w tym szczególnie rynek aukcyjny i jestem pewien, że kurczowo będą bronili zdobytej pozycji, nawet gdy wrota do raju się otworzą. Nie można się obrażać na rzeczywistość, ale próbować mimo to ugrać swoje, zabiegając o rzetelność informacji i opisów aukcyjnych w internecie, a także wspieranie wiedzą wydawania papierowych katalogów, jako ważnego elementu edukacji o sztuce. Wspierajmy radą, a jeśli trzeba to i krytyką, dla de facto dobra wszystkich stron, niedostateczną jeszcze transparentność rynkowego obrotu sztuką na ścieżce on line.

5. Ochrona dóbr kultury w świecie pocovidowym – na wiele ważnych spraw braknie kasy, nie trzeba być stuletnim Lemem, aby przewidzieć, że kultura nie będzie na liście potrzeb najpilniejszych. Dlatego każda podejmowana renowacja w świecie kultury materialnej, dobrze aby poprzedzona była uzupełniającymi się spojrzeniami z dwóch perspektyw, bo wszak zdarza się, że „Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko”.